NA CODZIEŃ WARTE UWAGI PODRÓŻE
Azja
December 16, 2011 in Azja, Podróże, Tajlandia

Mamy syndrom niemocy sennej. W Tajlandii o 4 rano jest nadal ciemno. Chciałam zapalić i wyrwałam klamkę z drzwi, przez co uwięziłam nasze ręczniki na balkonie. Po ulicy włóczą się bezdomne psy, my biegamy w deszczu, w piżamach.

May 23, 2010 in Azja, Chiny, Podróże

I w końcu papa Hong Kong. Pakowanie to nie lada gratka, co dziwi, zwłaszcza, że większość rzeczy wyrzuciliśmy.

I tak zaczyna się kolejna podróż, z tym, że nieco krótsza. Wpierw stanie w kolejce do autobusu, który zawiezie nas na lotnisko. Potem czekanie na samolot i nieprzyzwoicie dużo wina na pokładzie plus, kiedy założyłam maskę wilka ludzie autentycznie wstrzymali oddech. W Londynie zaopatrzyliśmy się w Martini, co pomogło w czekaniu na kolejny samolot i nieco rozbawiło towarzystwo. A ostatni stop już w Warszawie.

May 23, 2010 in Azja, Chiny, Podróże

Ciężko pożegnać się z N.-owym mieszkaniem i jego przystępną ceną – za darmo. Własna sypialnia, własna łazienka plus salon, kuchnia i net do użytku. Marzenie. Wkładamy plecak na plecy i idziemy na śniadanie do piekarni, na pożegnanie ch bohenkiem chleba i bekonem. Taxi na lotnisko i po kilku godzinach jesteśmy w Shenzen. Bus do granicy i już wjeżdżamy do Hong Kongu, szybko i bezstresowo.

Bardziej stresowo zrobiło się przy szukaniu pokoju, bo okazało się, że Hong Kong jest pełny. Przez 3h znaleźliśmy jedynie kilka straszących klitek za HK$300 za noc. Siedziałam na jednym z pięter z plecakami, a T. biegał po pozostałych piętrach wieżowca, na których mieściły się GH, co było fizycznie wyczerpujące i psychicznie otępiające. W końcu znaleźliśmy jeden za HK$300 za noc, ale czysty, śliczny, z tv, dvd, wifi i uroczym właścicielem.

Nabyliśmy butelkę dobrego wina i poszliśmy nad wodę, gdzie siedzieliśmy, piliśmy i patrzyliśmy na tysiące świateł.

A Hong Kong? Zakupy! podróże metrem, rekonesans elektroniki, wino, włóczenie się i tak życie jest piękne. Odwiedziliśmy Soho, och, te budynki, te sklepy, najdłuższa na świecie ścieżka elektroniczna a’la ruchome schody. Te kawiarenki, te kolory, te zapachy. Jesteśmy zmęczeni zakupami i nastawianiem się psychicznym do powrotu i końca wycieczki…

May 21, 2010 in Azja, Chiny, Podróże

Zatrzymujemy się u zanjomego. Miło mieć przez kilka dni swój pokój i dostęp do kuchni. Pierwszym zakupem był chleb we francuskiej piekarni i masło. Serek philadelphia smakował jak topiony, ale co tam, jem kanapkę po miesiącach makaronu i ryżu. W ramach odwdzięczenia się za gościnę, gdy tylko N. wychodzi z mieszkania, T. zalewa mu łazienkę i psuje toaletę – niech chłopak zna polską wdzięczność.

Szanghaj krzyczy drogimi markami i ekskluzywnymi restauracjami, ale i piekarniami ze słodkimi bułkami nafaszerowanymi mięsem, serem czy jajkiem – mniam. Szokuje mnie organizacja, czystość, ale i drobnostki w postaci świetnego zagospodarowania terenu przez lokalnych mieszkańców – ubrania suszone są dosłownie wszędzie – na murach, płotach, znakach drogowych, gdzie tlyko da się je zawiesić.

Centra handlowe (trzeba być szalonym, żeby nie odwiedzić kilku będąc w Chinach przy końcu swojej wyprawy) pełne towarów ale i ludzi. Zapraszają do nich ulice pełne krzykliwych neonów. Metro nieco starsze i droższe jak w Pekinie, za to można siedząc w ostatnim rzędzie ostatniego wagonu obserwować ludzi w pierwszym.

Na ulicach panuje totalna ludzka dezorganizacja, nie da się iść prosto lub jedną ze stron chodnika, bo ludzie nadciągają z każdego z możliwych kierunkuch, sprawiając, że spacer to walka o ścieżkę.

Chińczycy kochają wszystko co europejskie, co rzuca się w oczy. Oczywiście ci młodzi, bo starsi kochają jedynie to, co chińskie.

Szanghaj to taki powolny powrót do rzeczywistości i noralnego życia, bez ciągłego przemieszczania się czy rozbijania po hostelach.  Powoli dociera do nas wizja powrotu, do końca został tydzień.

May 21, 2010 in Azja, Chiny, Podróże

Zjedliśmy kaczkę po pekińsku (WOW!) i pospieszyliśmy na dworzec. Tam dzikie tłumy i każdy stara się przepchać właśnie do naszego pociągu. Przy wejściu na peron prześwietlają uważnie bagaże i sprawdzają bilet, co czynią ponownie przy wejściu do pociągu. Następnie pani konduktor zabiera bilet i daje kartę, która spowrotem wymienia na bilet przy końcu podróży. Przy wyjściu z perony bilet jest po raz czwarty kontrolowany. Podróż na gapę jest mało możliwa.

Jazda nocnym pociągiem jest rewelacyjna! Wyjątkowo wygodnie, dużo przestrzeni,  łóżka ponad przeciętną i świerza pościel. Umieszczono nas niestety w oddzielnych przedziałach, w efekcie próbowałam zasnąć w akompaniamencie warkotu traktora.

NA CODZIEŃ
Notatki z życia codziennego.
WARTE UWAGI
Wszystko co lubię oraz co warte jest chwili Twojej uwagi. Moje inspiracje z różnych dziedzin.
OTRZYMUJ WPISY MAILEM
ODWIEDZAM