Sorted out on Sunday, January 22nd, 2012
Gdy zaczyna się dzień o 4, zaś kończy o 20, nie ma nic lepszego, jak wejść na łódź i popłynąć na kilka dni w morze. Tak też zrobiliśmy. I pięknie było, wszędzie biel mieszała się z błękitem, słońce, ryby i i pewnie więcej bym napisała, gdyby nie fakt, że wraz z pozostałą żeńską częścią załogi dużo czasu spędzałam w odosobnieniu, czekając, aż mój żołądek pokocha tą łódź tak jak i ja.
Jeśli ktoś z was nurkował 5 minut po rozmowie z muszlą klozetową wie jakim nietypowym aczkolwiek wyjątkowym jest to przeżyciem. Dołączcie do tego silny prąd i jesteśmy w tym samym miejscu.






Posted in Azja, Tajlandia
Share
| View Comments
Sorted out on Tuesday, January 17th, 2012
…że jest gorąco i parno, 3 nad ranem, nie możesz spać, bo znalazłeś się nagle w innej strefie czasowej, w tv nie ma nic prócz tajskiego serialu, w który się powoli wciągasz mimo woli, zaś przed wyjazdem postawiłeś sobie za punkt honoru ograniczenie netu do sprawdzenia poczty od czasu do czasu. Co robić?

Posted in Tajlandia
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, January 16th, 2012

Posted in zdjęcia
Share
| View Comments
Sorted out on Sunday, January 15th, 2012
Po dwuch latach od ostatniej wizyty stwierdzam, że Tajlandia się nie zmieniła. Nadal słyszę “luki luki”, nadal jedzenie rzuca na kolana i wyciska łzy z oczu (nawet jak proszę o mało ostre), jest gorąco, zielono, błękitnie, zwyczajnie przyjemnie.
Pierwsze dni spędziliśmy w Kaoh Lak, jako że jest to baza wypadowa na Similian Islands. Pozwoliliśmy sobie od pierwszych minut na totalne szaleństwo, także jedliśmy ile się da, popijaliśmy owocowymi szejkami i piwem, wchodziliśmy wszędzie, wbiegaliśmy do wody, grzebaliśmy w piasku.
Tęskniłam, jestem spowrotem.









Posted in Azja, Tajlandia
Share
| View Comments
Sorted out on Friday, December 16th, 2011

Mamy syndrom niemocy sennej. W Tajlandii o 4 rano jest nadal ciemno. Chciałam zapalić i wyrwałam klamkę z drzwi, przez co uwięziłam nasze ręczniki na balkonie. Po ulicy włóczą się bezdomne psy, my biegamy w deszczu, w piżamach.
Posted in Tajlandia
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, December 5th, 2011

Tomi Ungerer zrobił to, co postanowiłam zrobić za 10-20 lat. Jedyna różnica to miejsce, bo ja ustaliłam w głowie, że będzie to Nowa Zelandia. Here today, gone tomorrow. Książka “Far out isn’t far enough. Life in the back of beyond.” jest o życiu pioniera i jego żony, jedzeniu, naturze, polowaniu, staniu się rzeźnikiem, sąsiadach, śmierci, rasiźmie dla zasady, alkoholiźmie, zwierzętach i przechytrzaniu ich. Wszystko ubrane w humor i ilustracje, a na tym T.U. się zna.
“Called Mr Solong to order some hay…
Can I speak to Mr Solong?
He ain’t here.
When can I talk to him?
Don’t know, he’s dead (sob.)
Dead?
Well, yes, he burned in his bed last night, but if you’re calling for some hay you’ll get it all the same.”
“Some days are brittle and little, days for small dabble jobs; snacks replace meals, symphonies are unbearable, and even short stories are too long to read. You putter, mutter, have your hair out, clean old paint brushes, sort out rusty nails from the screws, mend broken dishes, kick the dog.”
“A questionnaire sent out to authors for some kind of reference book arrived. One question was “Hobbies”, I answered: “My wife and butchering…”
“Went down to the barn to decapitate a rooster. With his head chopped off he still keeps on running. Another rooster, a live one, attacks him; a few seconds later the dead one falls dead on the ground. The triumphant rooster is delighted by his victory and crows apoplectically to publicize his glory. How French!”
Posted in Lubię
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, November 28th, 2011
Mogłabym sobie fundować taką przejażdżkę każdego wieczoru, zamiast filmu.
Posted in Lubię
Share
| View Comments
Sorted out on Friday, November 18th, 2011

M. wpadła jak burza, przejęła Amsterdam, podzieliła moje rozczarowanie A. Frank Museum, kupiła buty, pokazała swoje francuskie oblicze i wyjechała. Nasza kanapa tęskni! A ta mała knajpka ze śniadaniami w Westerparku już nigdy nie będzie taka sama…
Posted in Amsterdam
Share
| View Comments
Sorted out on Wednesday, November 16th, 2011
Wciąż jeszcze wiele do spróbowania.
Posted in Uncategorized
Share
| View Comments
Sorted out on Tuesday, November 15th, 2011

Posted in Uncategorized
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, November 14th, 2011
Życie gna do przodu, technologia się rozwija, robimy wszystko by ułatwić sobie życie, a przez przypadek zamykamy się w bańce, pełnej przeszkód, powstrzymującej nas przed działaniem, kreatywnością, nami samymi.
Dlatego też:
1. Zbierz przedmioty, które cię rozpraszają.
2. Uwięź je.
3. Wybierz cenny przedmiot. To będzie Twój zakładnik.
4. Postaw swojego zakładnika w niebezpiecznej sytuacji.
5. Jesteś wolny. Idź i bądź produktywny!
Nie potrafisz wyłączyć Fb? Miranda ma plan.
Posted in Uncategorized
Share
| View Comments
Sorted out on Friday, November 11th, 2011

Posted in Uncategorized
Share
| View Comments
Sorted out on Sunday, November 6th, 2011

Pomimo jesieni, faktu, że rano jest bardziej ciemno niż jasno, brązowych liści, częstszych opadów i zimna, nadal nie mogę zdjąć moskitiery. Lato minęło, komary zostały.
Posted in Amsterdam
Share
| View Comments
Sorted out on Tuesday, October 18th, 2011

Rok temu siedziałam w Brukseli i namiętnie uczyłam się francuskiego. Trwało to około miesiąca, poprzedzone było namiętnym poznawaniem języka przez kilka miesięcy (czyli książki typu naucz się w tydzień) i można powiedzieć, że zakończyło się to w pewnym stopniu sukcesem. Potrafiłam zamówić kawę i kanapkę i określić co w niej chcę. Potrafiłam też zrozumieć banalną rozmowę, czy powiedzieć co myślę w danym momencie (nikt nie napisał, że biegle i bez błędów).
Minął rok i zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie powiedzieć nic, ale to nic po francusku! Mogło mieć to związek z natychmiastową intensywną nauką hiszpańskiego i wkuwaniem słówek przy każdej wielogodzinnej przejażdżce autobusem po Ameryce Południowej. Mogła na to również wpłynąć pierwsza sytuacja, w której zdałam sobie sprawę z tego, że potrzebuję toalety natychmiast, a nazwa określająca ją po hiszpańsku nie leży nigdzie blisko “toilet”. Przez 5 miesięcy skupiałam się na języku, angażowałam chollity w konwersacje, rozmawiałam z górnikiem z Chille i w końcu doszło do mnie, że umiem spytać o łazienkę. Pięknie.
A potem, pewniego pięknego dnia szłam sobie nocą przez Amsterdam, tuż przed kolejnym kieliszkiem wina i po uprzednim i spotkałam tych niesamowicie sympatycznych ludzi z Francji. Powiedziałam wtedy “hej, znam francuski!” i zaczęłam mówić. Z tym, że za każdym razem wychodził hiszpański. Dosłownie z każdym słowem. Jaki z tego wniosek? Nie znam już francuskiego.
Posted in Amsterdam
Share
| View Comments
Sorted out on Thursday, October 13th, 2011



Posted in Uncategorized
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, October 10th, 2011

Pojechaliśmy na plażę obserwować surferów. Gdyby nie zbliżający się sztorm, wiatr wrzucający piach w zęby, niemiłosiernie niska temperatura i deszcze przychodzący i odchodzący w najmniej spodziewanym momencie, pewnie sama wskoczyłabym do wody. Tymczasem zostałam na lądzie, susząc się przy kominku i dziergając na drutach. Morze sprawia, że odzywa się we mnie melancholia.






Posted in Europa, Holandia
Share
| View Comments
Sorted out on Saturday, October 8th, 2011
Tomasz chce mieszkać na Oboźnej.





Posted in Polaska
Share
| View Comments
Sorted out on Monday, October 3rd, 2011
Poranki w Warszawie.


Posted in Europa, Polaska
Share
| View Comments
Sorted out on Tuesday, August 16th, 2011



Posted in Amsterdam
Share
| View Comments
Sorted out on Thursday, August 11th, 2011

Bawimy się w dom. Claire okupuje kanape, by rano jak posłuszna córka przenosi się do łóżka. Wyprawiam “ojca T., a potem już tylko dziewczęce zabawy.

Posted in Amsterdam, Lubię
, Amsterdam, poranki, rodzina
Share
| View Comments