NA CODZIEŃ WARTE UWAGI PODRÓŻE
Sydney
July 4, 2008 in Na codzień , , ,

Pada, nie za często, ale jednak. Ponieważ ludzie nie są do tego przyzwyczajeni, miasto tonie w porzuconych parasolach. Nie chodzi nawet o to, że niekt nie ma parasola, ale o to, że daszcz to zazwyczaj niespodzianka, wiec jak już zaskoczy, to najłatwiej zaopatrzyć się w taki za dolara. A minusem tych za dolara jest oczywiscie to, że sa głównie jednorazowe, czasami nawet pól. Za minusami podążają efekty – pełne kosze na smieci i ich okolica a przy tym zaśmiecone ulice.

June 22, 2008 in Na codzień , , , ,

Przed wylotem do Sydney czytałam gdzieś na forum, że Sydnejczycy nie gotują, bo to sie nie opłaca. Pomyślałam wtedy, że to sie zawsze opłaca. Po kilku miesiącach muszę przyznać, że to miasto mnie rozpuściło. Zostałam zniewolona przez setki klimatycznych knajpek z wyśmienitym, “prawie za darmo” jedzeniem. Nasze postępujące lenistwo doprowadziło do tego, że nawet śniadanie staje się zbyt skomplikowanym posiłkiem do przygotowania.

Podobno w Nowym Jorku jest tyle knajp, że jeśli chce się zjeść każdego dnia w innej, to jadłoby się przez 2 lata. Myślę, że z Sydney jest podobnie.

A na niedzielne, późne śniadanie wybraliśmy małą kawiarnie na the Rocks, gdzie pani specjalnie upiekła dla nas scones i podała je ze śmietaną i dżemem. Mniam.

June 21, 2008 in Na codzień , , , ,

Kolejka ciągnęła się kilka przecznic, w kierowanie ruchem zaangażowana była nawet policja. Padało, więc czekającym podawano Macowskie parasolki. Już w odległości około 500m słychać było wrzaski, krzyki, śmichy. Zażartowałam, że pewnie komuś zapłacili, żeby sie aż tak cieszył. Okazało się, że w drzwiach stała grupka ludzi, która przez kilka godzin krzyczała, klaskała w ręce, przybijała piątki i witała w ten sposób klientów. Zdało to podwójny egzamin. Wpierw faktycznie ogarnęła mnie radość i podniecenie, że zobaczę coś wyjątkowego, następnie po jakiejś godzinie nieprzerwanego słuchania,  zadziałało jak  skuteczny wykurzacz.  Zastanawiam się, ile mi musieliby za coś takiego zapłacić.

Sklep jest piękny. 3 piętra połączone masywnymi szklanymi schodami. Wielka przestrzeń z delikatną grafiką na ścianach i idealnie rozmieszczonymi eksponatami, tak, żeby każdy miał miejsce i żeby każdym można się było pocieszyć.Jest w tym wszystkim jednak coś niebezpiecznego, bo już myślę o dodatkowym “podróżnym” laptopie, chociaż wiem, że nie ma to najmniejszego sensu. Jako suwenir dostaliśy po koszulce w rozmiarze XL, w którą spokojnie się na raz mieścimy.

May 25, 2008 in Na codzień , , ,

“Cheers mate!” lub “Cheers” to najbardziej popularne powiedzenie w Sydney. Nie ważne co robisz, czy prosisz o piwo, jedzenie, torebkę, kupujesz samochód, dom, grzejniki, prosisz o naprawienie klimatyzacji. Ostatnio słyszałam to w autobusie od dziewczyny, która dziękowała kierowcy za wytłumaczenie na którym przystanku ma wysiąść. Rewelacja. Proponuę odnalezienie polskiego odpowiednika, coś ala “na zdrowie”. Kupujesz kanapkę, odpowiadasz “na zdrowię”, odbierasz samochód z myjni – “na zdrowię”, płacisz księgowej – “na zdrowię” i życie staje się piękne.

Wczoraj zrobiliśmy z Nico rundę po klubach i pubach. Po drodze spotkaliśmy Eltona Johna aka pimp, mokrą panienkę, hamburgera i tęczowego punka. Gdyby kręcili tutaj “Co za noc” bylibyśmy głównymi gośćmi.

May 22, 2008 in Na codzień , , ,

Jak wygląda muzeum do którego chce się zawsze pójść? Ciekawe eksponaty, które można dotknąć lub do nich wejść, czy możliwość eksperymentowania pod nadzorem i komentarzami komputerów. To wszystko oferuje Powerhouse Museum. Wystawy nie zmieniają się zbyt często, ale mimo to warto tam wrócić. Spędziliśmy tam około 2 godzin i nie ogarnęłam wszystkiego.

Nie wiem dlaczego, ominęliśmy wystawę poświęconą księżnej Dianie. Jednak udało nam się zobaczyć stroje i projekty graficzne z przestrzeni wieków, wejść do statku kosmicznego, zobaczyć jak załatwiają się astronauci, przeprowadzić eksperymenty dotyczące zapachów, prądu, magnezu, w tym posadziłam Nocolasa na krzesło elektryczne. Dowiedziałam się bardzo ważnych rzeczy – jak wygląda produkcja czekolady i jako nagrodę maszyna podarowała mi kawałek wielkości ziarenka kawy. N okazał się żądny wiedzy i uczestniczył w niemalże każdym eksperymencie włącznie z wprowadzaniem w ruch wozu strażackiego przy użyciu roweru i polerowaniem szkła.

NA CODZIEŃ
Notatki z życia codziennego.
WARTE UWAGI
Wszystko co lubię oraz co warte jest chwili Twojej uwagi. Moje inspiracje z różnych dziedzin.
OTRZYMUJ WPISY MAILEM
ODWIEDZAM