NA CODZIEŃ WARTE UWAGI PODRÓŻE
Sydney
March 7, 2014 in Australia, Podróże , ,

flight-to-Sydney-1

5 lat temu opuściłam Sydney, by dzisiaj do niego powrócić. Od tej podróży, właśnie do Sydney, zaczął się mój blog (pierwszy post tutaj). Tym razem lot przebiegł bez większych emocji, czyli spóźnionych lotów, zagubionych bagaży, przypadkowej podróży w pierwszej klasie. Tym razem leciałam z Tomaszem, czyli było dużo śmiechu, ciągłe przerywanie sobie filmów, bo trzeba wtrącić uwagę do tego oglądanego przez siebie i dużo ginu z tonikiem.
Tomasz opracował diabelski plan uniknięcia jet lagu, dam znać czy się udało. Znalazł aplikacje, która oblicza o której godzinie i jak długo powinno się spać dzień przed lotem, po czym przy wsiadaniu do samolotu przestawia się czas na ten obowiązujący w Sydney i śpi tak jak by się było już na miejscu. Dodatkowo są pewne zasady, jak unikanie słodyczy, kawy, herbaty i alkohol, ograniczanie się do dużej ilości wody. Jako, że uwielbiam latać i czerpię z lotu tak dużo jak się da, tu czytaj ucinam sobie pogawędki z innymi uczestnikami lotu w obszarze dla stewardes przy akompaniamencie drinka, plan nie wypalił. Czy jet lag będzie, zobaczymy, zawsze mogę siedzieć nieprzytomna na plaży czy przy kawie ;)
Post piszę jeszcze z samolotu, kolejny już z Sydney :)

flight-to-Sydney-2

March 26, 2009 in Na codzień , , , , ,

W ramach Sydney Festival zorganizowano coś, czego każdy powinien doświadczyć przynajmniej raz w życiu.

O godzinie 5.45 rano zgromadzeni na plaży ludzie podziwiali wschód słońca przy akompaniamencie chóru. Wschód był wyjątkowy, niebo pokrywało kilka chmór, które rysowały na nim obrazy. Został on powitany przez specjalnie na tą okazję przygotowany repertuar. Przez moment było poważnie, za chwile radośnie i podniośle. Wszyscy zwróceni byli twarzami w stronę oceanu pozostawiając chór za sobą. Jedno jest pewne, to lepsze od słuchawek i ipoda.

Większość słuchaczy przyniosła ze sobą koce, kosze ze śniadaniem i kawę w termosach, co wywołało atmosferę wielkiego grupowego śniadania.

Słońce wzeszło, chól skończył śpiewać, a my zostaliśmy.

September 17, 2008 in Na codzień , ,

Ivy otworzył nowy sklep i ponieważ jest z tego wyjątkowo dumny, postanowił urządzić imprezę. W celu tym zamknięto Ash Street, powieszono dziesiątki lampionów, puszczono czarno białe filmy na ścianach budynków i funk w tle. Pomiędzy gośćmi przepychały się hostessy z zakąskami i koktajlami.

Tematem przewodnim był, zdaje się, kolor różowy, który zdominował koktajle i garderobę pań. Osobiście, z braku różu, solidaryzowałam się pochłaniając darmowe drinki.

Swoją drogą niesamowity i godny podziwu jest szósty zmysł, którym ludzie wyczuwają eventy z darmowym jedzeniem i piciem. O wydarzeniu nie było głośno i wiedzieli o nim tylko znajomi znajomych, co nie wróżyło tłumów. A jednak powielił się scenariusz amerykańskich filmów o domówkach, na które zamiast kilku przyjaciół zjawia się cała okolica.

Jako jedna z nielicznych uczestniczyłam w otwarciu i przez jakieś 20 minut spokojnie podjadałam i popijałam, po czym z uśmiechem na twarzy podziwiałam oblężenie baru i hostessy przedzierające się przez tłum, bez powodzenia próbujące osiągnąć dystans 1/4 ulicy.

W całej imprezie nie chodziło tylko o darmowe jedzenie czy picie. Dodatkowo ubić można było niezły interes w każdym z 12 zgromadzonych w budynku sklepów. Choć,o dziwo, wraz z końcem darmowych koktaili i zakąsek zrobiło się pustawo…

Warte wspomnienia jest klimatyczne bistro, mieszczący się na tej samej ulicy, w którym spróbować można nie tylko wyjątkowej kuchni, lecz również bogatej listy win. Jak dumnie mówi właściciel, to cząstka Paryża w sercu Sydney.

September 3, 2008 in Na codzień , , ,

Tegoroczne Biennale w toku. Jak dumnie głoszą plakaty, każdy znajdzie coś dla siebie. Dużo w tym prawdy, bo zdecydowanie znajdziesz “coś”, a reszta prawdopodobnie do Ciebie nie przemówi.

Świat sie rozkręca, coraz bardziej stawiamy na sztukę, którą chcemy odnaleźć wszędzie. Biennale pomaga w dostrzeżeniu jej w butlach gazowych dmuchających automatycznie w sylwestrowe trąbki, rekinie stworzonym z pociętych walizek, filmach puszczanych jednocześnie na ustawionych naprzeciw siebie ekranach, gdzie jeden eksponuje zwierzęce zachowania maklerów, a drugi afrykańskich wojowników. Wszystko sprawia wrażenie, choć nie zawsze te, które chcielibyśmy odebrać.

To co przemawia, to miejsce, w którym odbywa się wystawy, czyli wyspa Cockatoo. Mieści się na niej stara, nie działająca od lat fabryka. Oczy przykuwa widok starych maszyn, powybijanych szyb, zardzewiałej blachy, wielkich, pustych pomieszczeń. Każda sala to oddzielna wystawa, czasem dzieli je odległość kilkudziesięciu metrów. To jak krążenie po nieznanym terytorium w poszukiwaniu czegoś, co Cię zachwyci.

Wyjątkowe wrażenie zrobił na mnie podziemny tunel, którym można się przedostać z jednej strony wyspy na drugi. Długi, oświetlony bocznymi światłami, z głośników leci spokojna muzyka. Ma się poczucie, że to inny świat, albo kadr z filmu. Mniej więcej w połowie, ludzie zaczynają biec, daje to dziwne poczucie wolności.

Razem z T. zagubiliśmy się na chwilę przy ekspozycji składającej się z kilkunasty żagli, tu opadających na ziemię, tam wzbijających się ku niebu. Wystawa połączona jest z elementami słuchowymi, co sprawia, że słychać podmuch wiatru i krzyczącego gdzieś za plecami kapitana.

Tegoroczne Biennale można zobaczyć w kilku miejscach w Sydney, każde z nich jest inne i oferuje coś innego, jednak zdecydowanie nie można przegapić tej jednej wyspy.

August 19, 2008 in Na codzień , , ,

Sydnejczycy mają niepowtarzalną szansę uczestniczyć w 12-stym Międzynarodowym Festiwal Designu , prezentowanym przez Powerhouse Museum. W trakcie 17 dni obejrzeć można prace znanych projektantów, uczestniczyć w warsztatach i zrobić ciekawe zakupy w namiocie mieszczącym się na placu przed muzeum, gdzie swoje dzieła prezentują młodzi i jeszcze nie bardzo znani. Znaleźć tam można wszystko, począwszy od torebek, przez ubrania, popielniczki, skurzane pistolety i otwieracze do butelek.

Muzeum poświęciło drugie piętro tematyce festiwalu. Zobaczyć tam można transformację Australii w latach 1917 -1967. Zważywszy, że panuje obecnie “moda na powrót do przeszłości”, stać się może źródłem nowych inspiracji.

Codziennie organizowane są wszelkiego rodzaju eventy, gdzie można w pewien sposób odnaleźć siebie i, jeśli jeszcze tego nie wiesz, odkryć co design znaczy dla Ciebie.

Co urzeka, to zainteresowanie i zaangażowanie ludzi, co potwierdza wysoka frekwencja i udział we wszelakich akcjach, jak swingowanie przy jazzie w strojach na wzór lat 20-tych. A co jest wyjątkowe? Prawie wszystko można zobaczyć za darmo.

NA CODZIEŃ
Notatki z życia codziennego.
WARTE UWAGI
Wszystko co lubię oraz co warte jest chwili Twojej uwagi. Moje inspiracje z różnych dziedzin.
OTRZYMUJ WPISY MAILEM
ODWIEDZAM