NA CODZIEŃ WARTE UWAGI PODRÓŻE
Sucre
April 29, 2011 in Ameryka Południowa, Boliwia, Podróże , , ,

Polska ma/miała niesamowite stroje ludowe. Krakowianka rządzi, choć teraz już tylko na zdjęciach i przy szczególnych okazjach. W sumie ostatni przejaw polskiej tradycji w postaci stroju pamiętam z przedszkola, kiedy to co roku przebierałam się za krakowiankę, miałam korale i wianek ze wstążkami. Bajka.

I tu przedstawiam kolejny powód, dlaczego Boliwia jest najlepszym krajem na świecie. Mają swoje “krakowianki” i “krakowiaków” na codzień na ulicach. Mieszkańcy odziani w tradycję chodzą po bułki do sklepów, pracują na polu, nawet na korytarzu Uniwersytetu można spotkać chollite (osobiście ulubione boliwijki).

Zaś pewnego dnia odbył się wielki festiwal, w trakcie którego można było sobie wszystko i wszystkich to noszących obejrzeć z bliska.

April 19, 2011 in Ameryka Południowa, Boliwia, Podróże , , ,

W hostelu w Buenos Aires spotkałam Miguela, który opowiedział mi o Ñancie – organizacji, która pomaga dzieciom pracującym na ulicach Sucre. Prowadzą ją niesamowici ludzi, którym faktycznie zależy.

Program opiera się na organizuwaniu czasu wolnego, by dzieciaki prócz pracy miały również i zabawę. Zbierane są także fundusze na przybory do szkoły, obowiązkowe białe mundurki, buty itp. Wiele dzieci nie ma nic, tak jak niczego nie mają ich rodzice. 7-mio latki biegają po mieście i sprzedają turystom gumy do żucia, inni wstają o 4 rano, by zebrać plastikowe butelki i puszki ze śmietników.

W Sucre zostałam miesiąc i coś koło tego trwała moja przygoda z Ñantą. Pierwszy tydzień spędzony w basenie z bandą rozbawionych dzieciaków, następnie w związku z zapaleniem gardła już na sucho, poza basenem.

Gdy pierwszego dnia jedna z dziewczynek poprosiła abym wskoczyła z nią do basenu, po czym nie czekając na odpowiedź skoczyła sama, ja skończyłam z krwawiącym nosem w skutek ciosu z główki jaki mała mi sprzedała. Na koniec dnia zaliczyłam również kopa w pęcherz. Zdarza sie. Mimo wszystko do domu wróciłam cała szczęśliwa, bo razem z grupką dzieci miałam ubaw po pachy. Topiły mnie przytulakami i rzucały się na szyję, a w międzyczasie próbowałam uczyć je pływać.

Boliwia nie jest zamożnym krajem. Nie brakuje tam niesamowitej kultury, żywych kolorów w ludowych strojach i radości pomimo przeszkód, ale pieniędzy sie raczej na ulicy nie znajdzie. I aż serce ściska, jak patrzę na dzieciaki, które biegają do roboty od najmłodszych lat, kiedy ja w ich wieku bawiłam się w wojnę na podwórku.

April 15, 2011 in Ameryka Południowa, Boliwia, Podróże , , , ,

Być może to kwestia przypadku, ale przez 4 tygodni, które spędziłam w Sucre w każdym kolejnym była albo parada albo protest. Marsze przez ulice z transparentami lub instrumentami tanecznym krokiem.

April 6, 2011 in Ameryka Południowa, Boliwia, Podróże , , , , ,

Supermarket nie jest na ziemi boliwijskiej tak popularny jak w Europie, czy innych krajach Ameryki Południowej. Ciężko je znaleść, pozatym nawet pomimo cen na produktach, przy okazji reszty dostaniesz kilka boliviano mniej (za każdym razem!). Faktem jest, że obywatele Boliwii pałają nieskalaną miłością do targów – ulicznych, czy pod dachem – zawsze żywych i wesołych. Sanepid miał by kilka zastrzeżeń do sposobu przechowywania mięsa, co pewnie przyczyniło się do mojej salmonelii, ale hey, targowanie się z chollitą o cenę banana było bezcenne.

Pewnego wieczoru spacerowałm po Tupizie i przypadkiem stałam się świadkiem dostawy mięsa na targowisko. Przewiezione zostało ono na pace pickupa (bardzo brudnej pace, prawdopodobnie wcześniej przewożono nią zużyte opony), w postaci całej krowy podzielonej na cztery części. Dwaj panowie chwytali kolejno za mięso i rzucając je na plecy pokryte wyjątkowo brudnymim szmatami podążali na targowisko. Tego dnia na kolację zjadłam hamburgera.

November 23, 2010 in Ameryka Południowa, Boliwia, Podróże , , ,

Zatem jestem w Sucre z K. – dziewczyną, która odnalazła miłość. Postanowiłyśmy zrobić coś wyjątkowego, więc poszłyśmy do tego ogromnego supermarketu, prawie jak w Europie. Oddałyśmy plecaki do szafeczki i kupiłyśmy te wszystkie super produkty na carbonare plus butelkę wina (+ popcorn + orzechy) po czym wróciłyśmy do hostelu. Gotowanie dało nam wiele przyjemności, genialnie jest poszwendać się po kuchni w akompaniamencie wina i dobrego towarzystwa. A potem przyszła noc. Miałyśmy wstać o 7 rano by złapać autobus do Tarabuco, w zamian o 4 rano obudził mnie ból brzucha. Pobiegłam do toalety, nie było papieru, wróciłam do pokoju, nie mogłam go znaleźć, obudziłam K. i ona też nie miała pojęcia gdzie jest, potem ta dziewczyna weszła do łazienki, żeby wziąć prysznic (o 4 rano!), więc zaczęłam panikować. Potem K powiedziała, że jest też ta inna toaleta, więc pobiegłam. Myślałam, że zejdę.

Zabawna rzecz, że jadłam wszystko z blaszanych ulicznych stanowisk a rozchorowałam się po własnoręcznie przygotowanym posiłku.

Więc nie pojechałyśmy na targ, a w zamian postanowiłam spędzić dzień w łóżku, no plus kilka kolejnych. A ponieważ lubię ryzyko, chodziłam na posiłki na lokalny targ.

Potem miałam w głowie ten pomysł, że że w końcu mi przejdzie, wielkie było moje rozczarowanie., a skończyłam na antybiotykach i stoperach. Brzmi zabawnie? Spróbuj spędzić w tym stanie kilkanaście godzin w autobusie bez toalety i dwa dni na koniu to pośmiejemy się razem.

NA CODZIEŃ
Notatki z życia codziennego.
WARTE UWAGI
Wszystko co lubię oraz co warte jest chwili Twojej uwagi. Moje inspiracje z różnych dziedzin.
OTRZYMUJ WPISY MAILEM
ODWIEDZAM