NA CODZIEŃ WARTE UWAGI PODRÓŻE
January 15, 2012 in Azja, Podróże, Tajlandia

Po dwuch latach od ostatniej wizyty stwierdzam, że Tajlandia się nie zmieniła. Nadal słyszę “luki luki”, nadal jedzenie rzuca na kolana i wyciska łzy z oczu (nawet jak proszę o mało ostre), jest gorąco, zielono, błękitnie, zwyczajnie przyjemnie.

Pierwsze dni spędziliśmy w Kaoh Lak, jako że jest to baza wypadowa na Similian Islands. Pozwoliliśmy sobie od pierwszych minut na totalne szaleństwo, także jedliśmy ile się da, popijaliśmy owocowymi szejkami i piwem, wchodziliśmy wszędzie, wbiegaliśmy do wody, grzebaliśmy w piasku.

Tęskniłam, jestem spowrotem.

December 16, 2011 in Azja, Podróże, Tajlandia

Mamy syndrom niemocy sennej. W Tajlandii o 4 rano jest nadal ciemno. Chciałam zapalić i wyrwałam klamkę z drzwi, przez co uwięziłam nasze ręczniki na balkonie. Po ulicy włóczą się bezdomne psy, my biegamy w deszczu, w piżamach.

October 18, 2011 in Belgia, Europa, Podróże , ,

Rok temu siedziałam w Brukseli i namiętnie uczyłam się francuskiego. Trwało to około miesiąca, poprzedzone było namiętnym poznawaniem języka przez kilka miesięcy (czyli książki typu naucz się w tydzień) i można powiedzieć, że zakończyło się to w pewnym stopniu sukcesem. Potrafiłam zamówić kawę i kanapkę i określić co w niej chcę. Potrafiłam też zrozumieć banalną rozmowę, czy powiedzieć co myślę w danym momencie (nikt nie napisał, że biegle i bez błędów).

Minął rok i zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie powiedzieć nic, ale to nic po francusku! Mogło mieć to związek z natychmiastową intensywną nauką hiszpańskiego i wkuwaniem słówek przy każdej wielogodzinnej przejażdżce autobusem po Ameryce Południowej. Mogła na to również wpłynąć pierwsza sytuacja, w której zdałam sobie sprawę z tego, że potrzebuję toalety natychmiast, a nazwa określająca ją po hiszpańsku nie leży nigdzie blisko “toilet”. Przez 5 miesięcy skupiałam się na języku, angażowałam chollity w konwersacje, rozmawiałam z górnikiem z Chille i w końcu doszło do mnie, że umiem spytać o łazienkę. Pięknie.

A potem, pewniego pięknego dnia szłam sobie nocą przez Amsterdam, tuż przed kolejnym kieliszkiem wina i po uprzednim i spotkałam tych niesamowicie sympatycznych ludzi z Francji. Powiedziałam wtedy “hej, znam francuski!” i zaczęłam mówić. Z tym, że za każdym razem wychodził hiszpański. Dosłownie z każdym słowem. Jaki z tego wniosek? Nie znam już francuskiego.

October 10, 2011 in Europa, Holandia, Podróże ,

Pojechaliśmy na plażę obserwować surferów. Gdyby nie zbliżający się sztorm, wiatr wrzucający piach w zęby, niemiłosiernie niska temperatura i deszcze przychodzący i odchodzący w najmniej spodziewanym momencie, pewnie sama wskoczyłabym do wody. Tymczasem zostałam na lądzie, susząc się przy kominku i dziergając na drutach. Morze sprawia, że odzywa się we mnie melancholia.

July 31, 2011 in Europa, Holandia, Podróże ,


Kawa i w drogę. Po 1-2 h miałyśmy siedzieć na trawie i patrzeć na wiatraki, ale jak to w życiu bywa, zrobiłyśmy to po 5h jazdy pociągiem, tramwajem, metrem, autobusem, przekładanych czekaniem. Niebo było piękne, trawa zielona, pierwszy raz od lat zjadłam Bic Maca.

NA CODZIEŃ
Notatki z życia codziennego.
WARTE UWAGI
Wszystko co lubię oraz co warte jest chwili Twojej uwagi. Moje inspiracje z różnych dziedzin.
OTRZYMUJ WPISY MAILEM
ODWIEDZAM