Sorting it out.
Every each day.

Dzień z życia Greberów, w tym przypadku sobotni

Pobudka o godzinie 11 i śniadanie do łóżka - Tomkowe oczywiście, bo to jedyny powód dla którego można go obudzić w “środku nocy”i dla którego tak wcześnie otworzy oczy. Kawa w Pablo’s Vice obok domu. Wyprawa do Hype po nowe buty Tomka, zajmuje to przeciętnie do kilku godzin, dzisiaj tylko jedną.

Po udanym zakupie 2 par (obie zachwyciły T.), krótkie odwiedziny w księgarni i zakup WSZYSTKICH EPIZODÓW GWIEZDNYCH WOJEN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Powrót do domu w podskokach z przerwą na przytulanie drzew w parku.

Przez następnych 6 godzin oglądanie I i II części w towarzystwie żubrówki z sokiem jabłkowym i limonką. Szybki wyskok ze znajomymi na bilarda, który skończył się na piciu piwa i wczesny powrót do domu, bo z kolei niedziela Greberów opierała się będzie głównie na jeździe konno wzdłuż rzeki w Blue Mountines. Koniec dnia, próba zaciągnięcia Tomka do łóżka, czyli oderwania go od komputera, czyli ciężko jest.

Bookmark and Share

Sorted out on Saturday, May 10th, 2008

2 Responses. Add yours!
Amnesia’s Open Studio 2008

Wiele rzeczy mnie zaskakuje w Sydney, jedną z nich jest sposób, w jaki firmy podchodzą do młodych ludzi. Wspominając moje poszukiwania pracy i próby załatwienia praktyk na studiach, z zazdrością patrzę na tutejsze dni otwarte w firmach połączone z prezentacjami, wykładami i pozytywnym nastawieniem do studentów. Na piątkę z plusem spisała się Amnesia, a przy okazji wfilmie z dnia otwartego użyto zdjęć Tomasza.

Bookmark and Share

Sorted out on Tuesday, May 6th, 2008

1 Response. Add yours!
Whitsunday Islands - camping życia!

Jak to jest spędzić 10 dni na wyspie, bez toalety, prysznica, z kończącym się jedzeniem i gazem, szalejącymi 3 metrowymi guanami, kradnącymi myszo-skoczkami, pająkami wielkości pięści i tnącymi niemiłosiernie muszkami? Rewelacyjnie!

Na lotnisko prawie się spóźniliśmy, bo taxówka nie przyjechała, a jak już zorganizowaliśmy drugą, to pojawiły się obie. Na lotnisku okazało się, że N. ma kaca nie do przejścia.

Wylądowaliśmy na lotnisku wielkości parterowego domku jednorodzinnego, na bagaże czekaliśmy na polanie. Na wybrzeżu znaleźliśmy hostel dla backpakersów i ruszyliśmy kupić jedzenie na wyspe. Okazało się, że wszystko jest zamknięte i będzie otwarte dopiero następnego dnia o 7.30. Sęk w tym, że nasza łódź odpływała o 8.00, a port był oddalony właśnie o te 30 min. Hostel okazał się rewelacyjny, składał się z kilkudziesięciu budynków z łączonymi tarasami. Przed naszym tarasem zorganizowali wojnę na szlaufy.

Następnego dnia taksówka czekała na nas o 7.30. Wpadliśmy do sklepu i zrobiliśmy ogromne 5 minutowe zakupy, każdy odpowiedzialny za dany dział.

W porcie okazało się, że wody naokoło Whitehaven Beach są niebezpieczne i zrzucili nas na Hook Island - byliśmy tam totalnie sami przez 2 dni. Jedyna przerwa to wypad na nurkowanie.

Na Whitehaven Beach zatkało nas. Plaża jest rewelacyjna, piasek biały jak śnieg. Namiot rozbiliśmy z wyjściem na plaże, zawiesiliśmy dwa hamaki i zorganizowaliśmy jedzeni.

Ucieszył nas fakt, że na wyspie jest toaleta, rozczarował, że były w nim ogromne pająki, także rozwiązaniem było kopanie dołków…

Po obiedzie okazało się też, że na wyspie są kilkumetrowe guany, które z rozkoszą kradły nasze śmieci. Po paru dniach niczego się już nie bały i chodziły naokoło nas jak pieski.

Po kilku dniach skończyło nam się jedzenie i gaz. Zamówiliśmy je od kapitana, tyle że ten spóźnił się z dostawą 3 dni. Kiedy zakupy dotarły, okazało się, że bez gazu, więc nie mogliśmy nic ugotować. Potrzeba matką nauki i chłopcy zorganizowali świeczkowe ognisko (za wyspie obowiązuje zakaz palenia ognisk) cała akcja skończyła się pozytywnie, bo byliśmy najedzeni, w międzyczasie tylko zajął się ręcznik ochraniający całą konstrukcję od wiatru i mało co nie spaliliśmy rezerwatu.

Po 7 dniach udało nam się kupić zimną colę i to stworzyło nasz dzień.

Bookmark and Share

Sorted out on Sunday, May 4th, 2008

3 Responses. Add yours!
Square America

Nie da się ukryć obecnej fascynacji przeszłością, od muzyki po ubrania. Od czasu do czasu przeglądam stare zdjęcia i zazdroszczę mojej mamie sukienki. Teraz mam szansę zazdrościć sukienek rówieśniczką mamy w Ameryce, a także ich mamom i babciom. Wszystko dzięki Square America czyli stronie, która sprawiła, że na światło dzienne wyszły zdjęcia od lat zakopane gdzieś na strychach. Jedyne ograniczenie to ramy czasowe 1900-1975. Zdjęcia są rewelacyjne, widać na nich kawał historii i nagle oglądanie czyiś codziennych zdjęć stało się pociągające.

Bookmark and Share

Sorted out on Sunday, May 4th, 2008

Be first to response!
Duma mnie rozpiera


A tu można ściągnąć artykuł w rozmiarze umożliwiającym zapoznanie się z jego treścią.

Bookmark and Share

Sorted out on Wednesday, April 30th, 2008

1 Response. Add yours!
Page 43 of 51« First...«4142434445»...Last »



Browsing it.
Regularly & Accidently.
Now you can...
GTNW Kategorie
It's been a while now...
GTNW Archiwa
GTNW Flickr
Ostatnio dodane
Kontakt
GoldenTimesNewWoman