Hanoi

Przy wjeździe do Hanoi nasz autokar kilkukrotnie okrąża jedną ulicę. Mogłoby wydawać się to dziwne, gdyby nie fakt, że kierowca dostaje co nieco od właściciela jednego z hoteli, a jego przedstawicielka się spóźniała. Nie można było zaryzykować, że się rozejdziemy, więc przez jakieś 20 minut krążyliśmy. W efekcie zaproponowano nam podwózkę do centrum za $1 za osobę, więc z chęcią skorzystaliśmy.
Miasto nawet nocą jest pełne ludzi i motorów. W centrum, w okolicach jeziora, grupki obywateli stoją w rzędzie i jeden drugiemu masuje plecy. Co kilka kroków słychać inną muzykę i widać inaczej wyginające się osoby. A turyści po prostu siedzą i patrzą na światła jeziora.
Elementem dominującym, bez względu na porę dnia czy nocy, jest obecność tysięcy niekontrolowanych kierunkowo skuterów, jadących całą szerokością ulicy w nigdy nie kończącym się ciągu. Przejście to wkroczenie do paszczy motoryzacyjnego diabła i poruszanie się w jednostajnym rytmie, by skutery mogły spokojnie wymijać. Ogólnie przy pierwszym podejściu koszmar. W międzyczasie wszyscy trąbią.


W nocy ruszamy w poszukiwaniu jedzenia i kończymy na niczym, bo nawet kanapkę na straganie chcą nam sprzedać za jakieś $10. Hanoi to nie bułka z masłem.A w dzień wszystko się zmienia i w mieście można znaleść wszystko. Od włoskich kawiarenek z expresso do lunchu na kiju.

Sorted out on Sunday, February 21st, 2010
|
Pamietam, jak bardzo chcialem te kanapke! Pamietam tez, ze ten hotel okazal sie w koncu calkiem wporzadku, najlepsza lazienka w Azji Plodniowo Wschodniej biorac pod uwage koszt w okolicach US$10 za dobe.
a pamiętasz jak facet w recepcji powiedział, że oszukuje i nie zapłaciłam $1 za taksówkę i mam zapłacić, a jak mu pokazałam rachunek to sie obraził. Ludzie w Wietnamie są tacy uroczy…
zdjęcie z petami - mistrz